poniedziałek, 5 października 2026

 

                                                              Wilga na gnieździe

Ptasi chór

Ten świergot i trele i terkot, klangor

I plegot, ten gwizd i bulgot na winie,

To taniec nasz, taniec na cienkiej linie.

 

Lecz jest też w nas taki świat, w którym

śpiewa wielki, nie tylko ptasi chór, wcale nie

kakofoniczny, lecz harmonijnie uporządkowany,

występują soliści i cały nieboskłon jest śpiewem

z perkusją a gwiazdy tańczą poloneza.

 

Ćwierkają wróble, gwiżdżą muzom gile

i kosy im wtórują. Słychać piękne, fletowe gwizdy

i szorstkie zawołania wilgi.

Drozd śpiewa melodyjne piosenki z powtarzanymi frazami.

A prześwistuje kulik, zimową porą dołącza

do chóru i skwierczy jemiołuszka.

 

Skrzeczy sroka i żołna, plegocze-trajkoce kawka.

A kwiczoł piska i trzeszczy „czak czak czak”…,

kwili jastrząb i sokół, wypatrują spłoszonego obiadu.

 

Drży zmrok i budzi się ranek, gdy słowik lamentuje i kląska,

i dzwoni jak sanie z napędem konnym.

 

W górze słychać klangor żurawi lecących

na zimowiska: dzwonią, trąbią, krzyczą

„grru-grru" któż jeszcze z nami zaczeka do wiosny…

 

Wznosi się wysoko i przepióruje i dziędzieje

skowronek. Kuropatwa… ukryta w łanach zboża

cięgoce, oznajmia, ostrzega,

a głuszec, ten to wyprawia:

klapie, treluje, korkuje, szlifuje i klekce.

Cietrzew… bełkocze, bulgoce, czuszyka.

 

Gołąb się nie smuci – grucha, synogarlica gorli,

derkacz gra, las się śmieje.

Szyja pałąkiem się staje, gdy klekocze bocian. 

Strzyka chruściel, przepiórka cmoka „pit pi-lit…

Chrapie, poświstuje słonka, psycha czyż,

ksyka drop – tak mało nas, czyżby niż?

 

A gęga gęś, ksyka gąsior – nie udaje dropa,

huka sowa, skoli puszczyk i krzyczy struś,

pewnie dyrektor.

Wrzeszczy paw opozycjonista,

kuka kukułka – bawi się w chowanego.

Paszkot terkocze, a królowa łąk czajka ma

głos dwusylabowo- nosowy i kwili –

to piskliwe wołanie „chi-wit chi- wit”...

 

Mewa. Mewa krzyczy, jej krewna śmieszka

głośno się śmieje.

Dzięcioły wśród drzew: zielony chichoce,

Czarny woła głośno „kjur-kjur-kjur”

i „krry-krry-krry”!

Lecz dzięcioł przede wszystkim

jest młotem pneumatycznym

i stuka i drąży otwory, że cichnie

szyderczy śmiech wiatru.

 

Kraczą kruk i wrona „kraa kraa kraa”…,

gdacze kura, kwacze kaczka,

kogut kury pieje „kukurykuuuu”!

i kogut bażanta pieje...

 

Bo jest w wyobraźni takie miejsce   

dla wielkiego chóru –

cudowne takie...

 

Zza krzewu kwitnącej magnolii wychodzi

AI1)’ka i treluje i kląska:

- Jakie to prześwietne, że tylu braci mniejszych

nauczyłam mowy i pięknego śpiewu.

Powinnam zostać papieżem albo dostać Nobla.

 

1)Artificial (sztuczna/sztuczny) …


Drozd obrożny











 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz