Styl krajoznawczy
Płynę sobie stylem krajoznawczym
ale krajobraz zasłaniają mi ściany basenu,
zatem muszę się uskrzydlić… Lecę.
Łąka ozdobiona lampkami trucizny
– jaskrami, motyle wznoszą toasty.
Można opowiadać co się chce.
Przyszedł kosiarz i zbezcześcił trawę na
terytorium łąki. Motyle płaczą.
Zwiewne ozdoby łąk planują zemstę.
A on poczuł się porażony
i obiecał nowy trawnik.
Może będzie pączkowanie…
A między nami,
już nie płynie błękitna krew arystokracji
ale niebieska krew pająków, owszem –
co zostało a co jest legendą?
Pani M. Sz. tak dokumentnie
przedstawia magnaterię, że ach...
Pająki ukryły się w knowiu trawy.
Dać się prawdzie pogubić w świadomości.
Tego na mojej ulicy nie ma.
Płynę sobie stylem motylkowym
a dostojka latonia siada mi na głowie.
Szepcze do ucha:
Mój lot jest szybki i prosty, a ty…
nie umiesz pływać, przyznaj się,
chlapiesz jak bałwan.
Dostojka latonia