piątek, 18 września 2026

 

 


 

Piękna pokerzystka

 

Każdy ma swój szczyt możliwości

Videtta jest hazardzistką z talentem

I potrafi pokonać szulera z tupetem

Porusza się jak skoczek narciarski

A kiedy trzeba jest namiętnością

 

Zanim przystąpi do gry

Oddziela zamiar od talentu

Zadba o wizerunek zewnętrzny

Nałoży na twarz 

Demobilizujący makijaż

Ubierze na siebie rzeczy które

Podkreślają jej powab i wdzięk

 

Ukryje spryt i odwróci

Uwagę przeciwnika 

Pamięta że kobieta jest stworzona 

Do kart – zaufa instynktowi

Rzuci wyzwanie całą sobą  

 

Będzie emanować pewnością siebie

I demonstrować bogactwo min

Uczyni niezbędne zamieszanie

W obiorze taktyki w praktyce

Ostrożnie wyjdzie z serwisem

 

Będzie filmować reakcje na ruchy kart

Zapamięta grę rąk przeciwnika

Poudaje silne lub słabe ręce

Zaskoczy i zada cios

Rozwaga i psychologia gry

A nie oszustwo złamią gracza

 

Ona zdobędzie całą pulę

Stołu – górę żetonów

Droga do góry żetonów




Droga do góry żetonów

poniedziałek, 14 września 2026

 

„Dziewczyna z dzbanem” Zbigniewa Januszewskiego

Oryginał w Parku Śląskim, 2007 r. Fot. E. R.

 

Czerwiec 2007 w Parku Śląski z Danusią i Sławkiem  Przybyłowskimi…

                                                           💁

  „Dziewczyna z dzbanem” Zbigniewa Januszewskiego – rzeźba ufundowana przez browar tyski w 2006 r, skradziona przed 14.04.2016 r.

Chciwość złodziei rozgniewała odwiedzających Park Śląski w Chorzowie. Prawdopodobnie rzeźba została sprzedana w punkcie skupu złomu.

Piękne dzieło rzeźbiarza podobało się zwiedzającym i chętnie wykonywali zdjęcia. Było główną częścią fontanny przy promenadzie J. Ziętka, naprzeciw dużego stawu i po drugiej stronie kręgu tanecznego.

W czerwcu 2007 r, gdy spotkaliśmy się z Danutą i Sławomirem Przybyłowskimi w Parku, rzeźba jeszcze nas witała…

  Przed 2018 r na zlecenie rzeźbiarza dzieła wykonano replikę i ustawiono w Debrznie na Pomorzu, odległym od Człuchowa około 20 km. Gdy skradziono oryginał w Chorzowie, w 2020 r na podstawie tej kopii z Debrzna wykonano trzecią kopię pięknej rzeźby i ustawiono na pierwotnym miejscu w Parku Śląskim w Chorzowie.

        Zbigniew Januszewski z Człuchowa to znany i bardzo ceniony artysta rzeźbiarz i malarz. Zmarł w czwartek 1.03.2018 r, miał 68 lat.

 

Dziewczyna z dzbanem

 Odwiedzający park uśmiechem witali

odważną pannę i podziwiali dzieło rzeźbiarza.

Czasem opowiadali jej swoje historie,

grali w szachy na kamiennych stolikach,

utrwalali „Dziewczynę z dzbanem” na zdjęciach,

zapraszali do swych albumów,

zostawiali w pamięci komputera

i zapominali... a ona na ich głowy

wylewała wodę z dzbana.

 

Do pewnego mężczyzny piękna panna

mówiła: Jesteś dla mnie ważny, kochany.

Skromnie spuszczała wzrok i czekała

na jego słowa. A może to tylko parkowe echo.

Człowiek, którego kochała został tam...

 

Przeszłość spacerowała alejkami

 i promenadą, oglądała mecze

na Stadionie Śląskim,

siadała z „Dziewczyną...”

przy kawiarnianym stoliku, 

tańczyły wspomnienia na dużym kręgu.

Pływała też kajakami z chłopcami i dziewczętami.

Pluskały wiosła, woda spryskiwała błękit nieba.

I sunie nadal kolejka linowa

i ZOO ma głos w swoich sprawach.

 

Gdy park spał zjawiały się złudzenia –

„Dziewczyna...” wsiadała do kolejki linowej

i mówiła: Jedźmy.

Odwiedzała Planetarium,

patrzyła w głąb kosmicznego chaosu

szukając drugiej Ziemi

a potem wsiadała do wielkiej karuzeli,

i świat jej wirował…

 

Mogło zatem i tak się zdarzyć:

W jedną z nocy złodzieje nie zastali pięknej panny

w fontannie i przerazili się, że już ją uprowadzili,

nie rozumiejąc jak to się stało...

Chciwość stała na czatach


i stało się – rzeźbę skradziono.

Nie odnaleziono jedynaczki.

Odwiedzający wylewali suche łzy.

Poetycka misja artysty zamieniła się w gniew.

 

Wcześniej zadziałała intuicja rzeźbiarza, 

wykonał kopię chorzowskiej panny z dzbanem  

i umieścił w Debrznie.

Mieszkańcy miasteczka z dumą podziwiali

córkę pięknej mamy, a gdy matka zaginęła

z Debrzna do Parku Śląskiego w Chorzowie

przyjechała jej kopia - wnuczka i zamieszkała

w tym samym miejscu co babcia

i tak ma już być i być…

  

Może być zdjęciem przedstawiającym pomnik

Źródło: Internet



Źródło: Internet

środa, 9 września 2026

 

                                             To nie AI wykreowała takiego Honore de B.

                                         Może byłby nim, gdyby nie broda,                                                                                             zadarty nos i ten kapelusz. „Komedia ludzka” ...


                    Dostęp do morza

1

Rodzą się coraz to nowe dążenia,          

szalone orkiestry grają w szachy –

rozpycha się wirtualna rzeczywistość.

Przegrzewa matematyczne treści.

Pali się zapał i sztuczne ognie.

Tańczy krzem z germanem,

przyprawiony metalami ziem rzadkich.

Uczeń już nie zobaczy rosłego tranzystora

i tyrystora, ani diody i ich pomocników –

rezystorów z kondensatorami…

 

W skondensowanym świecie to zbiór duchów.

Są jak mikroby, tworzą swoją przestrzeń,

szybsze niż surferski łyżwiarz z latawcem.

Dobrze im służy ludzki umysł.

Sztuczna przyszłość – sekwojowa baza

w masowej pamięci, nie musi się promować

 – to nic takiego, to już sztuczna inteligencja.

Nie urodziła się sama z siebie, powstała

ze źródła mądrości programistów.

 

Chce służyć człowiekowi i go przedrzeźnia.

Tu rozwiąże problem, w rajskim ogrodzie

wpuści człowieka w maliny,

rozbierze do kąpieli…

Jeszcze nie jest zadufana w sobie.

Nikt nie wie, co się dzieje w niej w środku.

2

 

Niezależni oglądacze koszą patotreści,

inni uzależniają się od obrazków

i czują się jak pokrzywy w pokrzywach. 

Młodość łakomie korzysta z dostępu

do morza danych

a AI się odwzajemnia.

Brodzi pośród chwastów, karmi się 

słowami i obrazami, nie obce są jej dźwięki.


Młodość nie zawsze biegnie 

do swojej przyszłości.

Nauczyciel jest wskazówką i hamulcem

przed kolizją. Uśmiecha się i myśli:

jeszcze dzisiaj i jutro

będziesz tak biegł za swoim szczęściem

i przestaniesz się gubić a florysta

wręczy ci bukiet frezji.

Rząd I od góry: Kolejno 2 prostowniki

selenowe; II: rezystory; III: 2 potencjometry,

i 2 kondensatorki, IV: tranzystory, 

V: dioda, dioda, przekaźnik magnetyczny,

2 tyrystory.









 

 

i ten kapelusz. „Komedia ludzka” ...

niedziela, 16 sierpnia 2026

 


                                  "Łuczniczka" z Bydgoszczy

                               Widokówkę kupiłem w Bydgoszczy w 1955 r

                               Wykonał rzeźbiarz z Berlina Ferdinand Lepcke.

                               Pomnik odsłonięty w 1910 r

 

Wolny wiersz do wolnego wyboru

 

Lewy brzeg Brdy w Smukale –

stąd malownicze zachcianki

w dwustronnie spiczastym wrzecionie,

co kajakiem się zwie.

Tak płyniemy z podziwem w oczach,

tak aż do środka obszernego miasta.

 

Ten róg obfitości wrażeń,

ten wiosenny dzień... i już

dopłynęliśmy do przystani

w Bydgoszczy. Tu najpierw

nieprzewidziana kąpiel…

 

A któż tu strzela?

Strzela z łuku

i to bez huku –

 

w dzika kalidońskiego –

pierwsza strzała Atalanty

trafia w grzbiet bestii.

Artemida się przygląda.

Ma łuk i strzały, lecz nie celuje...

Jej orszak nimf jest pełen podziwu

dla bogini łowów.

 

Jeleń i łania wydobywają z siebie

głos lasu, którego korony się złocą

w słonecznej krainie mitów.

Do czujności dodaje się zręczność

i heroizm.

Dzik pada łupem herosa Meleagera.

 

Mijają wieki i na skwerze

w Parku Kazimierza Wielkiego

w Bydgoszczy stanęła „Łuczniczka” …

To Artemida, a może Atalanta?

Naciągnęła cięciwę ze strzałą

i tak mierzy, mierzy…

a ekolog na skwerze zasłania dzika.

Argonauta Meleager nie nadszedł.

 

Tak odezwała się młodość,

dla której świat nieustannie

odradza się w pamięci. 

                                                12.08.2026

(O roku ów 1955!)


A                                                Artemida (Atalanta?) na łowach – część malowidła

          w sali obrad na Dworze Artusa w Gdańsku. E.R.


poniedziałek, 10 sierpnia 2026

 

Wspomnień róż

Źródło: Internet

Nad Przedwieśnią  

 

Siedziałeś na trawie

i znajdowałeś upojny spokój. 

Zapach lata odurzał.

Dałeś się ukołysać koronom sosen,

a sen prowadził cię po lustrzanej wodzie.

 

Tuliłeś pęki marzeń

i nurzałeś się w leśnych nastrojach.

Na brzozie czarny dzięcioł w czerwonym

berecie zaczynał wykuwać dziuplę.

Dzik buszował w kniejach.

Nenufary wystawiały do słońca białe bukiety,

a grążel żółty pływał na skórzastym liściu.

Drobne fale wodnego lustra pieściły brzeg

i kołysały trzciny.

      

Gdy narastał gwar, przychodzili turyści,

którzy nawet nie znali nazwy jeziora,

zabierałeś urokliwość tego miejsca,

zostawiałeś nieznajomym leśną polanę,

już jakby nie tę samą

i płynąłeś na drugi brzeg pozdrawiając

kurki wodne i czubatego perkoza.

       

Woda pluskała, tafla rosła,

aż uczepiła się rogożyny i trzcin.

Tu znowu wysypałeś swoje marzenia,

oddychałeś nieskazitelnym powietrzem,

nasycałeś ciszą

i stałeś się władcą białych obłoków.




                                               Efekt mojego dłubania w korze topoli

nad jeziorem Przedwieśnia, pod koniec XX w.

                                                                                                             1993

                         

Efekt mojego dłubania w korze topoli

nad jeziorem Przedwieśnia, pod koniec XX w.